List nr 73 - Czy wiesz, że Wojciech Żurek dostał nagrodę z PTF, zwaną polskim noblem?

To naprawdę dobra wiadomość, bo oznacza, że chociaż w Polskim Towarzystwie Fizycznym zaczęła się wymiana kadr. Jak wiesz, już Planck zauważył, że postęp w fizyce nie odbywa się przez rozwój umysłowy tylko przez wymieranie mamutów. Polska pod tym względem nie jest wyjątkiem, a za to jest o trzy okrążenia za zachodem.

Wojciech Żurek jest fizykiem na którego zwróciłem uwagę gdy zainteresowałem się bliżej problemem czasu w aspekcie przestrzeni równoległych. Ale najpierw muszę zrobić dygresję dotyczącą rozumienia fizyki. Do białej gorączki doprowadza mnie lektura polskich prac z zakresu fizyki, bo są często formalnie bardzo fachowo napisane, a świadczą równocześnie o kompletnym braku zrozumienia istoty materiału. To już nie jest syndrom pana Jourdain, tylko jest jak w dowcipie przytoczonym przez Arnolda Mostowicza w jego Humorze Francuskim: "Poszukujemy człowieka o ładnym charakterze pisma nie potrafiącego czytać - do kopiowania tajnych akt." Doszło do tego, że za najlepszą książkę z fizyki w zakresie rozumienia przestrzeni równoległych i możliwości podróży w czasie, uznaję książkę SF, Linia Czasu Michaela Crichtona. W tej książce nie tylko świetnie jest przedstawiony dowód istnienia przestrzeni równoległych, ale jeszcze genialnie wykorzystana przyczynowość i logika rozgałęziających się linii czasu. Ten facet dobrze odrobił lekcje z fizyki.

Spróbuję Ci opowiedzieć jak z mojego punku widzenia wyglądają sprawy jakimi zajmuje się Żurek. Jak wiesz początki pojęcia przestrzeni równoległych to hipoteza interpretacji mechaniki kwantowej Hugh Everetta III z lat pięćdziesiątych, jednak wydaje mi się, że tak naprawdę to teorię sformułował i sprecyzował wiele lat później John A. Wheeler, a ci co przyszli po nim, jedynie uzupełniali szczegóły. Teoria przestrzeni równoległych jest teorią kwantową wypowiadającą się na temat przestrzeni i czasu, i jest tym samym teorią konkurencyjną względem teorii Einsteina, mimo że w zamierzeniu Everetta miało być na odwrót. Istota różnicy wiąże się z pojęciem strumieni czasu, które nie płyną w przestrzeni, lecz ją generują. Czas nie tylko może biec niezależnie w każdej z (altrnatywnych) przestrzeni, ale istnieją strumienie czasu biegnące wstecz. Jednak efekty związane z dekoherencją nawiązujące wprost do pojęcia splątania czyli łączności ponadczasowej, wskazują że czas musi być w ogóle inaczej rozumiany. Można powiedzieć, że czas tak naprawdę jest tylko złudzeniem. Mało tego, dobre zrozumienie istoty splątania prowadzi wprost do tego co nazywamy czarami.

Opowiem Ci teraz o Quantecu, który jest urządzeniem wykorzystującym fotony splątane. Zacznę od tego, że już kilkanaście takich urządzeń pracuje w naszym kraju, przy czym wróżę im niesłychany sukces z chwilą gdy użytkownicy zorientują się, jakie są ich rzeczywiste możliwości. Urządzenie składa się z diody generującej biały szum i oprogramowania. Taką białoszumową diodę można zbudować w (oparciu o diodę Zenera) za kilka złotych, ale Quantec jest w cenie... samochodu; to mówi jak cenne jest dobre know how. Używana głównie w akustyce dioda generująca biały szum, jest bardzo prosta ale zarazem bardzo trudna do skonstruowania, a to dlatego, że wszystko na nią wpływa i zakłóca jej działanie, i właśnie w tym jest jej siła, bo zauważono, że wpływa na nią nawet myśl! Zauważono, że jeśli partie szumu potraktować jako próbki pełnego spektrum fal, to można w nim znaleźć każdą częstotliwość! A cały trik polega teraz na identyfikacji konkretnej fali i jej "przeciwieństwa", jej splątanej bliźniaczki. Najciekawsze, że nie tylko para fotonów, ale cała skojarzona z nią fala, żyje swoim życiem nie tylko w całej rodzinie przestrzeni równoległych (o czym mówi teoria), ale również w czasie. Możemy identyfikować i komunikować dowolne zdarzenia w czasie i przestrzeni, jeśli tylko choć raz mieliśmy z nimi kontakt. (Czy pamiętasz ojca Klimuszko, który mógł powiedzieć jakie są losy człowieka jeśli tylko zobaczył fotografię człowieka? - Quantec działa tak samo.) Oczywiście to wszystko jest możliwe, gdy potrafimy napisać odpowiednie oprogramowanie.

Choć teoretycznie wiemy jak urządzenie działa, to jednak jego możliwości przekraczają zdolność pojmowanie naszych panów Fizyków bo Quantec potrafi: wpływać na ludzi i zwierzęta, na ich zdrowie; odczytywać myśli, stany uczuć i na nie oddziaływać; tym samym wpływać na całe środowisko życia. Dzieje się to poprzez wpływ na biopole człowieka, ale fizycy nie wiedzą co to jest biopole, bo (mówiąc językiem medycyny wschodniej) nie wiedzą co to jest Yin i Yang, i jak wiąże się ono z elektromagnetyzmem. I tu dochodzimy do istoty problemu, bo jest nim sposób postrzegania świata, innymi słowy filozofia kryjąca się za słowami którymi opisujemy świat.

Wiedza z zakresu fizyki przestrzeni, ujmuje zmiany zachodzące w czasie. Mechanika kwantowa zrazu proponowała modele atomu typu układ planetarny, ale szybko zdano sobie sprawę, że to tak nie działa. Hamiltonian jako układ łączący w sobie energię kinetyczną i potencjalną musiał odwoływać się do pojęć energii i czasu pochodzących z mechaniki newtonowskiej, ale konsekwencje stosowania superpozycji i niezdolność do uzyskania dokładniejszych wyników pomiarów niż wymiar stałej Plancka, zmusiły fizyków do szukania innej interpretacji niż tradycyjna. Wyniki uzyskiwane z eksperymentów musiały zyskać nową interpretację lub traciły sens. Tym nowym pomysłem (mam na myśli wkład Wheelera, a nie 80 lat interpretacji kopenhaskiej) było, że zjawisk fizycznych nie należy wiązać z upływem czasu w przestrzeni, tylko liczyć względem czasu płynącego wstecz. I taka jest istota splątania. Ale żeby ją w pełni zrozumieć i wyciągnąć wszystkie płynące z tego wnioski trzeba zdać sobie sprawę ze zmiany filozofii przyrody jaka się z tym wiąże.

Nasi kosmiczni bracia mówią wprost: wszechświat (jako całość) to dwie nałożone na siebie rzeczywistości, w których czas biegnie przeciwnie, a suma energii stanowi zero. Rzeczywistość w jakiej żyjemy istnieje dzięki rzeczywistości lustrzanej, ale w gruncie rzeczy sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo te przeciwbieżne strumienie energii z jednej strony są nośnikami czasu, a z drugiej mając naturę zbliżoną do fal dźwiękowych opartych na oktawach, tworzą skomplikowaną strukturę światów i przestrzeni. Żeby było jeszcze ciekawiej trzeba dodać, że każda oktawa wibracji energii tworzy osobną "gęstość", która istnieje niezależnie od pozostałych, ale tym samym strumień energii o wyższej wibracji nie jest postrzegany na poziomie niższym. A my żyjemy obecnie w gęstości trzeciej i jesteśmy o krok od przejścia na poziom czwartej - czekamy tylko na IMPULS.

Fizycy tacy jak Żurek są w nieco trudnej sytuacji: z jednej strony są chwalebnymi frontierami, a z drugiej wiedzą, że gdy powiedzą o jedno słowo za dużo, to mogą stracić prawo do publikacji, a nawet życie. Z jednej strony są pionierami, a z drugiej Wielkimi Hamulcowymi, bo jestem święcie przekonany, że wiedzą o wiele więcej niż głoszą.