List nr 59 - Czy powinniśmy kastrować gwałcicieli?

To zależy... Problem polega na kompletnym niezrozumieniu problemu, a nie na gwałtach czy innych przkroczeniach norm społecznych (nie mówię o prawie). Jeżeli takie pytanie stawiane jest społecznie to znaczy, że ani władza, ani wymiar sprawiedliwości, ani naukowcy nie wiedzą jak postąpić adekwatnie do odczucia sprawiedliwości w społeczeństwie. A wszystko z powodu pychy. Nie jesteśmy jako naród sprawiedliwi - jesteśmy humanitarni. (Dla mnie to obelga, to dowód niezrozumienia boskich praw i zrobienie z człowieka pępka świata.)

Mówiłem Ci już (przeczytaj jeszcze raz list 45), że sami sobie strzeliliśmy gola, gdy w artykule 40 naszej Konstytucji stanowiliśmy, że zakazuje się kar cielesnych. To bardzo humanitarne, ale świadczy o niezrozumieniu boskiego prawa sprawiedliwości, które mówi "oko za oko, ząb za ząb". Tak, tak, sprawiedliwość polega na ekwiwalencji. Nie mówimy ani o łasce, ani o miłosierdziu a jedynie o sprawiedliwości, która polega na daniu nauczki, skoro nauka o poprawnym zachowaniu nie została przyswojona. Tutaj kompletnie nie chcę poruszać spraw systemu naszego prawa działającego raczej jako system humanitarnego odwetu, niczego nie ucząc. Jednak Temida jeżeli ma winnego czegokolwiek nauczyć nie może mieć przepaski na oczach, bo nie liczy się ekwiwalentność co do wolumenu tylko co do istoty przestępstwa. A społeczeństwo świetnie wyczuwa, że coś jest nie tak z naszym prawem. Sprawiedliwość winien wymierzać sędzia sprawiedliwy, mądry i łaskawy jak Salomon. Kara powinna być adekwatna do okoliczności a nie kodeksu karnego. Tylko co zrobić jeżeli akurat odpowiednia byłaby chłosta lub kastracja?

Nasze prawo, nasza Konstytucja są adekwatne do stanu naszej świadomości i wiedzy. To, że coś WIEMY wcale jednak nie świadczy, że to ROZUMIEMY. Obserwowałem nie raz programy "Superniania", w których Dorota Zawadzka uczy elementarnych zasad postępowania z dziećmi, szczególnie z trudnymi dziećmi. Uderzyło mnie spostrzeżenie jak tragicznie bezmyślne jest postępowanie rodziców, i jak małą dojrzałością się charakteryzują. Wręcz porażające. Pustka duchowa ziejąca w rodzinach. A przecież wielu z nich to katolicy, to DOBRZY katolicy, bo za takich się uważają. Elementarny brak prawdziwej miłości wynikający z wychowania w rodzinach, gdzie wierzono w Boga ale Go nie kochano. Humanitaryzm bez Boga. Czy tacy ludzie, którzy pozory dobra traktują jako dobro, bo nie potrafią dojrzeć różnicy, mogą zrozumieć, że kara cielesna wymierzona dorosłemu to nie to samo co klaps dany dziecku? Czy człowiek któremu demokrację wbito do głowy jako najwyższy przejaw rozwoju społecznego, potrafi zaakceptować myśl, że prawa Boskie nie podlegają uchwale ogółu? Czy potrafią zrozumieć, że dobry sędzia tworzy prawo, a nie stosuje cennik kar?

Jeżeli nie zrozumiemy, że w dziczy naszej demokracji najlepszym lekarstwem na przemoc jest jeszcze większa przemoc, a na kradzież złotówki, odebranie dwóch złotych, to znaczy, że nie rozumiemy elementarnych zasad działających w systemie. Zasada "wet za wet", (o której już rozmawialiśmy przy okazji teorii systemów) jest najskuteczniejszą strategią systemową prowadzącą do współpracy, ale trzeba to rozumieć, a nie tylko wiedzieć o tym. Najwyraźniej nie rozumieją tego ani spece od teorii systemów, ani sędziowie ani społeczeństwo.

Pytasz mnie jak to załatwić najprościej? Ano, wyrzucić kodeks cywilny i kodeks karny, na drzwiach sądu przybić tablicę z dziesięciorgiem przykazań, a sędziom dać pełną swobodę i wsparcie (przy jawności rozpraw). Niestety na dzień dzisiejszy jest to nie do zrealizowania, bo zostaliśmy opanowani przez judeopolonię. Żydzi, musisz wiedzieć, stosują literę prawa, a nie ducha.