List nr 46 - Czy prawa systemowe mówią coś na temat wyborów?

Gdy nasza rozmowa zaczęła się od tego podstawowego prawa demokracji od razu podkreśliłem, że moje stanowisko jest wysoce subiektywne, bo jestem katolikiem. Dodatkowo powiedziałem, że mówienie o wyborach może być raczej przykre, bo moim zdaniem w najbliższym czasie nic dobrego się nie zdarzy.

Demokracja to rządy tłumu. Mamy w naszym języku parę jędrnych i mięsistych określeń dla tłumu, a że są one wszystkie mniej lub bardziej pejoratywne wynika z faktu, że z rządów tłumu zwykle nic dobrego nie wynika. Na szczęście tłum w ostatnim przebłysku świadomości i dla wygody wybiera swoich reprezentantów i to oni radzą nad problemami przed którymi demos stanął. Rada, jak już kiedyś mówiliśmy nie podejmuje decyzji tylko uchwały. Za uchwały się nie odpowiada. (Zwróć uwagę, że ustawy i dzisiaj są nie podpisane, czyli pod ustawą nie ma listy posłów którzy za nią głosowali.)

Rzeczpospolita to rządy władcy wybranego z woli tłumu. Ta forma władzy też nie wszystkich satysfakcjonuje, bo gdy władca okazał się pomyłką a żyje długo... Ale na szczęście za decyzje ponosi się odpowiedzialność i jeżeli wyborcy uwarunkowali wybór to władza za rządy odpowiada. (Czy widziałeś władcę, który odpowiedziałby za nadużycie władzy - bo za błędy władca nigdy nie odpowiada - inaczej niż głową?)

Gdy w Starym Testamencie Salomon spytany o nagrodę wybiera ją sobie w postaci mądrości, Bóg jest bardzo zadowolony, gdyż w ten sposób Salomon staje się wyrazicielem Jego woli. Zupełnie inaczej zareagował Bóg gdy Izraelici poprosili Go o króla. Władza, którą sprawuje się dzięki Bogu i w Jego imię jest na pewno dobra, chociaż nie zawsze wydaje się łatwa do przyjęcia i zrozumiała. Władza, którą sprawuje się jak przywilej nieba: "bo jestem lepszy" albo, "bo mi się należy", na pewno nie jest władzą z woli Boga. To, czy władza jest dobra czy nie, zależy od tego czy włada się we własnym imieniu czy prosi się o natchnienie boże.

Czy możesz sobie wyobrazić, że z czekającymi nas wyborami jest inaczej? Jeżeli kierujesz się własnym widzimisię, własnymi kalkulacjami, własnym interesem, to Twój wybór będzie zły - niezależnie od tego kogo wybierzesz. Jeśli jednak zwrócisz się w sercu do Boga by pomógł Ci dokonać dobrego wyboru, to na pewno będzie dobrze, niezależnie od tego jaki będzie rezultat końcowy. Tylko pamiętaj: nie pytaj nikogo o radę, ani oczu, ani serca, ani rozumu tylko sumienia.

A teraz Cię spytam: czy wielu postąpi w czasie wyborów w ten sposób? No właśnie, i stąd mój pesymizm.