List nr 11 - Co wiemy o Adamie i Ewie?

Wszystko wskazuje, że Adam i Ewa należeli do rasy kosmitów nie pochodzącej z takiej samej przestrzeni jak nasza tylko z przestrzeni czterowymiarowej, takiej, jaką na Ziemi będziemy mieć niedługo. Prawdopodobnie urodzili się metodą klonowania a więc byli rodzeństwem. Jednak określenie klonowanie jest zwodnicze, bo nasza Nauka potrafi przeprowadzić jedynie jego najprymitywniejszą odmianę, przez powielenie, podczas gdy wszystkie rasy rozmnażające się w ten sposób potrafią generować osobniki o pełnym wachlarzu różnorodności cech. Adam i Ewa byli naukowcami zorganizowanymi w formacji wojskowej, bo wszystkie cywilizacje zapuszczające się w niezbadane tereny (my mówimy na tereny nieucywilizowane) są przygotowani na każdą ewentualność. Ich misja na tej planecie miała polegać na delikatnym "ucywilizowaniu" rasy zamieszkującej lokalnie w przydzielonym im terenie. Żyli pomiędzy tymi prymitywnymi ludźmi, pomagali im i obserwowali.

Pewnego razu Adam przechadzając się i podziwiając bogactwo i różnorodność życia planety zobaczył dziwną postać. Wyglądała jak człowiek z jego rasy ale osoba ta była piękna i emanowała od niej moc. Adam od razu zorientował się, że jest to któryś z Bytów Wyższych, który przyjął postać człowieka aby było im łatwiej rozmawiać. Postać ta uśmiechając się zbliżyła i zapytała:

- Witaj Adamie, czy wiesz kim jestem?

Adam, któremu aż serce rozpuściło się z radości gdy ujrzał uśmiech tej postaci, zaprzeczył.

- Jestem twoim ojcem, jestem Bogiem stworzycielem wszechświata. Czy podoba ci się tutaj?

- O, tak - Adam wybuchnął radością - ta planeta jest zachwycająca. Od pierwszej chwili przybycia nie możemy z Ewą nadziwić się cudom jakie tu znajdujemy.

Tu Adam zamilkł czując chwałę i majestat postaci, która patrzyła na niego i uśmiechała się.

- Adamie, mam do ciebie prośbę, czy podjąłbyś się pewnego zadania związanego z realizowaną przez ciebie misją?

Bóg Ojciec zawiesił głos i Jego spojrzenie stało się jakby głębsze.

Adam nie chciał myśleć, chciał jak najszybciej i jak najlepiej odpowiedzieć - radość, że może coś uczynić dla tej zachwycającej Osoby musiała znaleźć jak najszybciej ujście. Jego: Ależ oczywiście! zostało prawie wykrzyczane.

Bóg Ojciec stał i uśmiechał się. Reakcja Adama była właśnie taka, jaka być powinna u dziecka kochającego i wiernego, spontaniczna i pełna zapału w odpowiedzi na zaufanie jakie mu okazano.

Zaczęli rozmowę o ludziach, którymi opiekował się Adam z Ewą. Adam opowiadał o spostrzeżeniach jakie ostatnio poczynili gdy skupili się na obserwacjach związanych z prokreacją. Właśnie te spostrzeżenia wywarły na Ewie takie wrażenie, bo najwyraźniej osobniki i męski i żeński bardzo mocno je przeżywały. Było to takie odmienne od ich planety, gdzie miłość była czymś delikatnym, duchowym i nie wiązała się bezpośrednio z posiadaniem potomstwa. Bóg Ojciec nawiązał właśnie do tych obyczajów godowych u ludzi gdy przeszdł do tematu zadania jakie chciał zlecić Adamowi. Chodziło o zasugerowanie ludziom zachowań bardziej duchowych przy podejmowaniu decyzji o posiadaniu potomstwa. Adam dobrze rozumiał Boga Ojca gdy ten mówił, iż będzie musiał żyjąc między ludźmi zachowywać te same obyczaje, ale nie do końca było dla niego jasne jakie to będą działania - nie śmiał jednak zapytać...

Katarzyna Emmerich pisząc o Adamie i Ewie wyraża przekonanie, że gdyby Adam i Ewa dokładnie wiedzieli czego Bóg od nich oczekuje, a mimo to zgrzeszyli - ich grzech byłby nie do naprawienia i Jezus nie mógłby nas zbawić. Ale ani Adam ani Ewa nie rozumieli do końca jak mają przebiegać ich działania zmierzające do posiadania potomstwa, a to co widzieli wśród autochtonów było niestety bardzo pociągające. Za bardzo... Prawdą jest, że do dzisiaj nie wiemy jak kreować potomstwo w sposób polecony przez Boga Ojca, bo nasza struktura i duchowa i cielesna nie jest taka jaką mieli nasi Pierwsi Rodzice. Wiemy tylko, że jeżeli przy powstaniu człowieka najpierw łączą się pierwiastki cielesne a dopiero potem duchowe, to dusza posiada szpetną skazę zwaną znamieniem grzechu pierworodnego.